Dyrektorzy szkół na stanowiskach psychologów szkolnych zatrudniają studentów, bo nie ma specjalistów z pełnymi kwalifikacjami. A oni w szkolnej rzeczywistości bywają bezradni. Nie każdy wie, co zrobić, gdy pierwszy dzień rozpoczyna od minuty ciszy, bo dwie uczennice w czasie wakacji odebrały sobie życie.
Ja właśnie mam 12 lat i mocno przeżywam to, że moi rodzice nie są razem. Przypominam sobie jak razem wyjeżdzaliśmy na wakacje lub spędzaliśmy miło święta. Mam problemy z zasypianiem i pogorszyły mi się wyniki w nauce. Nie wiem co zrobić. Całe życie mi się zawaliło. Nie polecam :(
00:00 / 00:00. Przychodzą do psychologa rodzice i mówią: dziecko mi się popsuło. Narzekają, że sobie z nim nie radzą, a przecież robią dla niego wszystko, co mogą, i nie rozumieją
Przyłapaliście kiedyś rodziców na seksie?Co dokładnie robili?Co wtedy czułaś/eś? Ja przyłapałam moich rodziców.O drugiej w nocy poszłam do kuchni napić się napoju i słyszałam jakieś krzyki taty.Drzwi były trochę otwarte i tata akurat siedział na łóżku, mama na pół leżała na podłodze i robiła mu loda.Po chwili mama
Rodzice przyłapali nas na seksie! „Pomóżcie, nie mam pojęcia, co robić! Rodzice mojej dziewczyny Ani złapali nas… na seksie. Miało ich nie być, ale okazało się, że zepsuł się samochód i musieli wrócić. Kiedy weszli do domu, my robiliśmy to na kanapie w salonie…. Koszmar, uciekłem stamtąd bez słowa pożegnania.
Test Negatywnego Rodzicielstwa (NPT) to narzędzie, które mierzy, jak bardzo rodzice dziecka mają tendencję do używania negatywizmu i krytyki w interakcjach. Może być stosowany do oceny każdego rodzica, ale jest szczególnie przydatny w sytuacjach, gdy istnieją obawy dotyczące praktyk rodzicielskich lub jakości relacji rodzic-dziecko.
Jako rodzice musimy dać sobie prawo do tego, że czegoś nie wiemy. Posiadanie dziecka nie czyni z nas jeszcze rodziców. Wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że nieprzepracowane doświadczenia z ich własnego dzieciństwa wpłyną na dziecko. Na jego poczucie własnej wartości, na to, czy potrafi rozmawiać z ludźmi, jakie związki buduje
f2m9S. Co robić, jeśli stracisz swoje dziecko z oczu? No właśnie, co? Jak wiadomo, mam trojaczki. Jestem bez przerwy w sytuacji, kiedy jestem z dziećmi sama. A to na placu zabaw, a to na plaży, a to w sklepie. Zwykle mam oczy wkoło głowy i zwracam uwagę na każdy szczegół. Co kilka wręcz sekund robię „test widoczności”, co znają już matki, z którymi się koleguję i rodzina. Skanuję teren, odliczam do trzech, uff, wszyscy są. Niestety, większość osób tak robi, a i tak ciągle zdarzają się porwania każdym razem, kiedy widzę w telewizji takie newsy albo kiedy o nich słyszę czy czytam, czuję ból tych rodziców, rozpacz matki, złość i bezsilność. I oblewa mnie zimny pot. Nie chcę nawet myśleć o tym, co by było, gdyby. Ale musimy o tym myśleć, rozmawiać i w jakiś sposób zapobiegać tym właśnie, co by było, gdyby? Co robić, jeśli stracisz swoje dziecko z oczu? W takiej sytuacji liczą się przecież sekundy. Sekundy, które mogą uratować życie dziecka! Warto więc się zastanowić i mieć w pogotowiu ostatnio w kilku miejscach rewelacyjną wskazówkę, opartą na działaniach policji w przypadku udaremnionej (na szczęście) próby porwania dziecka, która zdarzyła się kilka tygodni temu. Rodzina wybrała się na spacer na festyn, czteroletni chłopczyk cały czas trzymany był przez swoją mamę za rękę. Zatrzymali się przy straganie, na którym matka chciała coś obejrzeć. Kiedy kilka minut później się obejrzała, chłopca już nie było. Sytuacja, jakich miliony przeżywamy każdego dnia, prawda?Na festynie było sporo policji, która bardzo szybko wychwyciła rodzinę, która, krzycząc imię chłopca, przeszukiwała teren. Policja zatrzymała rodzinę, zebrała najpotrzebniejsze fakty i zamiast krzyczeć „Jasiu” (kto z nas by na to zareagował, z ręką na sercu?), krzyczała „zginął chłopiec, Jaś, blondyn, 4 lata, ubrany w czerwoną koszulkę i niebieskie spodenki, widziałeś go”? Wszyscy szukający powtarzali to zdanie jak mantrę. Chłopiec znalazł się 15 minut później, był już w miarę daleko. Niestety, dziecko nie oddaliło się samo, chłopiec twierdził, że jakiś łysy miły pan chciał mu pokazać prawdziwy statek piratów i szli w tamtym akurat to zdanie uratowało tego chłopca? Wołanie dziecka po imieniu nic nie wskóra, bo przecież, wiedząc, jakie są dzieci, na luzie, na wakacjach, nie zakładamy najgorszego scenariusza. Ot, jakaś mama szuka dziecka, często nawet się nie oglądniemy, zajęci sobą. Co innego, kiedy słyszymy „zginęło dziecko”, wtedy wielu rodziców, w geście solidarności, może się zatrzyma i spróbuje pomóc. W tym przypadku policja twierdzi, że było to porwanie prawdopodobnie niezaplanowane, porywacz po prostu szukał w ten dzień okazji, zauważył chłopca bez opieki i postanowił tą sytuację chwili, kiedy kilkanaście osób wykrzykuje charakterystyczne cechy takie jak wiek, kolor włosów i ubrania, dziecko przestaje być anonimowe. Porywacz prawdopodobnie spanikował, cały teren był skanowany w poszukiwaniu blondynka w czerwonej koszulce, szanse oddalenia się gdziekolwiek z dzieckiem o takiej charakterystyce się zmniejszyły. I to uratowało tego tą wskazówkę. Trzymam kciuki, aby nigdy nie była Ci potrzebna. Mam jeszcze kilka takich tipów, które polecam więcej dzieci (tak jak my) ustal, kto ma które dziecko na oku. To jest bardzo ważne i nam wielokrotnie uratowało wyjścia w miejsca, gdzie dziecko łatwo zgubić, na przykład właśnie na takim festynie. Zwykle ustalamy – ja mam na oku to i to dziecko, Ty pilnujesz trzeciego, kiedy jesteśmy gdzieś z dziadkami, każde dziecko ma przypisanego dorosłego do opieki. Robimy tak, bo jeśli pilnujesz wszystkich, Twoja uwaga może być rozproszona. Jeśli pilnujesz jednego dziecka czy dwójki, skupiasz się na tym jednym lub dwójce. Masz wtedy większe szanse na zapewnienie wszystkim dzieciom od pewnego wieku należy wpajać zasady bezpieczeństwa. Podam przykłady zasad w moim domu. Powtarzamy je tuż przed wejściem na zatłoczony koncert, urodziny kolegi w parku, czy do centrum czas musisz widzieć mamę. Nawet, jeśli jesteś daleko, jeśli podniesiesz głowę, widzisz mamę. Od czasu do czasu pomachaj mamie, żeby wiedziała, gdzie jesteś i żebyś Ty wiedział, gdzie jest mama. Jeśli chcesz się pobawić gdzieś indziej – powiedz mamie, pójdziemy w inne miejsce. Jeśli nie widzisz mamy, podejdź bliżej miejsca, gdzie jest mama. Traktuję to na tyle poważnie, że jeśli mówię dzieciom – jestem tutaj, tu jest miejsce zbiórki, nie oddalam się. Działa mi to w parkach i na placach zabaw, gdzie dzieci bawią się z innymi dziećmi w wielkim tłoku. To dlatego moje dzieci zawsze wiedzą, gdzie ja jestem. Do toalety chodzimy całą trójką, nawet jeśli skorzystać musi tylko jedna osoba. Nie wszyscy ludzie są dobrzy. Nigdy nie wolno Ci brać jedzenia od nieznajomych, nie wolno nigdzie z nimi chodzić, wsiadać do samochodu, nawet jeśli chcą pokazać Ci pieska lub coś fajnego. Jeśli ktoś Cię czymś częstuje, spytaj mamy, czy możesz to zjeść. Znane są na świecie przypadki uprowadzeń dzieci z miejsc publicznych na tak zwanego “pieska”. Podchodzi pan i mówi o cześć, piesek mi zginął, zobacz, taki malutki, szczeniaczek, pomożesz mi szukać, chodź, razem na pewno go znajdziemy. Uwaga: powtarzamy dzieciom, że dorośli nie proszą dzieci o pomoc. Nie chodzi tu o przytrzymanie drzwi, czy poniesienie siatki, do czego oczywiście w granicach rozsądku i grzeczności zachęcamy, ale co przecież zwykle i tak dzieje się w naszej obecności lub w miejscach bezpiecznych – w szkole, czy w otoczeniu rodziny. Chodzi o sytuacje gdy zupełnie obcy dorosły prosi dziecko o pomoc. Jeśli się zgubisz, zostań w tym samym miejscu, tam znajdzie Cię mama. Nigdzie nie odchodź i się nie oddalaj, zostań w tym miejscu, gdzie jesteś. Taką sytuację już przerobiłam. Na wakacjach zgubiła nam się kuzynka. W efekcie na zatłoczonej, nadmorskiej spacerowej uliczce, ona chodziła w jedną stronę, my w drugą i tak w kółko, dopóki nie przypomniałam sobie tej wskazówki i nie stanęłam w dość widocznym, centralnym miejscu, kuzynka, już w lekkiej rozpaczy, wpadła na mnie po kilku minutach (które dla mnie trwały wieczność). Można też z dzieckiem ustalić miejsce zbiórki, w zależności co będzie łatwiejsze w danej sytuacji. Jeśli się zgubisz, podejdź do ochrony i poproś o pomoc. Ćwiczymy kilka razy jak nazywa się mama, jak się nazywa dziecko, nasz adres. W miarę możliwości pokazuję dzieciom na początku jak wygląda i gdzie znajduje się ochrona, lub kasa czy informacja, zależnie od miejsca. Uwaga: dzieci nigdy nie straszymy Policją, Strażą czy ochroną. Jeśli będziemy w domu powtarzać “zabierze Cię Pan Policjant”, czy podobne komunikaty, dziecko może bać się poprosić o pomoc. Jeśli ktoś chciałby Cię gdzieś zabrać, podnieść, przenieść, gdzieś Cię ciągnął, głośno krzycz „pomocy, ratunku”. Uwaga: uczymy dzieci w sytuacjach kryzysowych krzyczeć „pomocy” NIE „mamo” (lub tato), bo wtedy ktoś może uznać, że dziecko zwyczajnie woła swoją mamę i nie będzie reagować. To bardzo ważna wskazówka, zapamiętaj ją i ucz tego swoje dziecko. Jeśli wybierasz się za granicę, naucz swoje dziecko krzyczeć “HELP”. Nie martw się – krzyk swojego dziecka na pewno rozpoznasz. Udowodniono, że ludzie szybciej reagują na okrzyk „pomocy”, niż mamo (jeśli, tak, jak ja, słyszysz „mamo” tysiąc razy dziennie, pewnie domyślasz się, dlaczego ludzie często na to nie reagują). Niestety już zdarzyła się nam taka sytuacja w Dubaju, kiedy miło wyglądająca, starsza kobieta, wzięła w sklepie moją córkę za rękę i zaczęła ją gdzieś ciągnąć. Córka, wtedy pięcioletnia, zaparła się nogami i zaczęła bardzo głośno, przeraźliwie krzyczeć. Podobno ta Pani chciała sobie zrobić z córką zdjęcie!Ze szkoły, od kolegi, czy z placu zabaw odbiera Cię dzisiaj mama, tata, babcia – zawsze ustalam to z dziećmi i one doskonale to wiedzą. Mam nadzieję, że nie wyszłyby na przykład z płatnego placu zabaw z kimś obcym, kiedy to pół godziny wcześniej im powtórzyłam, że to ja je odbieram. Dobrym pomysłem jest utworzenie hasła, które zna tylko dziecko i osoba, która je odbiera. Dziecko musi być na tyle duże, aby zrozumieć, że nie powinno wyjść z placówki z osobą, która nie zna hasła. Hasło bywa zdradzieckie, kiedyś próbowałam to z moimi dziećmi. Hasło znała cała szkoła. U mnie się to nie sprawdziło, bo, z obawy przed pedofilią, powtarzam dzieciom, że przed rodzicami nie ma sekretów i w domu unikamy słowa sekret, więc dla moich dzieci pojęcie sekretu w tamtej chwili było abstrakcją. Były za małe, aby zrozumieć, że są złe i dobre sekrety. Działa to jednak w bardzo wielu domach. Kolejnym pomysłem jest zapisanie dziecku, na przykład na ręce, numeru telefonu do rodzica. Dziecku należy przypomnieć, aby pokazało numer, jeśli się zgubi. Pamiętajmy też o tym, żeby ten telefon mieć przy sobie, włączony i naładowany. Jeśli wychodzisz z dzieckiem na imprezę plenerową, zrób mu wcześniej zdjęcie, aby pamiętać jak dzisiaj wygląda. W przypadku poszukiwań łatwiej i szybciej pokazać zdjęcie dziecka, niż silić się w okropnym napięciu i nerwach, na opisy. Po każdym wyjściu chwalę dzieci, jeśli zauważę pozytywne zachowania, które wbijam im do głowy. Przypominam o tym cały czas i praktykuję nawet wtedy, kiedy miejsce jest w miarę bezpieczne. Wierzę, że dzięki temu dzieci wiedzą, jak istotny jest temat bezpieczeństwa. Traktujemy ten temat bardzo poważnie. Chodzi przecież o coś najcenniejszego, co to wszystko nigdy Ci się nie przydało. Warto jednak zapamiętać, podać się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!
zapytał(a) o 20:18 CO ZROBIĆ GDY RODZICE... Mam 14 lat. Uczę się dobrze... może i nie spędzam całego czasu na sprzątaniu...bo tak jakoś mam. Mam wiele problemów po za domem, ale ich to nie obchodzi. Tata z mamą mieli cięzkie dziecinstwo i przez to mi gadają rzeczy typu " A ja w twoim wieku musiałem zapierdalać w polu" " A ja w twoim wieku to sie wstydziłam za matkę" bla bla bla...Może i nie są alkoholikami itp... Ale ja mam słabą psychikę...Tata uwielbia mnie wyzywać od gnoji, [CENZURA]. leni, śmieci itd... Zawsze jestem ta najgorsza. Co mogę zrobić? Mnie to strasznie boli... Jak się im stawiam to dostaję w ryj... Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2013-01-17 20:23:18 Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 20:24 Porozmawiaj z psychologiem szkolnym, też mam 14 lat i dobrze cię rozumiem miałam tak w domu jak byłam mała, pewnego dnia odważyłam się i poszłam do pedagoga, on porozmawiał też z rodzicami. Gdyby nie ten pedagog dalej by się to ciągło i nie przestało by być tak jak było. Możesz również porozmawiać z Matką bo to taka jedyna osoba która w 100% powie ci ze cię kocha, i nie zmieni tego zdania chyba ze wyziwesz ją od szm*at, porozmawiaj z mamą, to nic strasznego jeżeli powie ci coś przykrego to jej powiedz że jesteś jeszcze dzieckiem moze nie raz popełniasz błędy ale masz prawo uczysz się dojrzałości, nie mają prawa ci mówić co masz robić bo robisz to na co masz ochcote moze zdarzy się ze ich posłuchasz ale, poprostu jesteś dzieckiem ja też oni też byli niech zrozumią to że wteyd był inny wiek żyło się inaczej teraz jest inny wiek i żyje się inaczej, według nich gorzej.. Ale masz prawo popełniać błędy a oni jako rodzice nie mają prawa cię wyzywać od najgorszych. Porozmawiaj z mamą !Życze powodzenia i pozdrawiam :) inka8969 odpowiedział(a) o 20:43 Musisz z nimi powaznie porozmawiac ... powiedziec im ze cie to boli i ze ty tez masz uczucia .. powiedz im ze nie pozwolisz sobie na takie zachowanie i ze jesli chca zebys ich szanowala to oni tez cie musza szanowac a nie beda cie ponizac bo im wszystko wolno .. no bez przesady ;/ musisz miec własne zdanie i nie dac sie ponizac .. a jesli bd cie bic to idz do pedagog czy cos . Nie daj sie ! :) EKSPERTsidhe. odpowiedział(a) o 20:49 Też mam tak że jestem najmłodsza, zawsze jest wszystko na mnie. Każdy się wydziera, nikt mnie nie szanuje. Przeżyjesz ja tylko liczę lata, sekundy, minuty do pełnoletności.. blocked odpowiedział(a) o 20:21 no to masz tak jak ja jak chcesz to gg:45861006 Uważasz, że ktoś się myli? lub
Kiedy twoja córka mówi ci, że ma „złych przyjaciół”, nadszedł czas, aby porozmawiać z nią o toksycznych przyjaźniach i znaczeniu utrzymywania zdrowych przyjaźni dla dobrego zdrowia emocjonalnego. Fałszywe przyjaźnie lub manipulacje w związkach to tylko kilka rzeczy, przez które muszą przejść dziewczyny. To sprawi, że nastolatka będzie emocjonalnie zraniona, oszołomiona, a nawet zdenerwowana. Pewnego dnia dziewczyna może wydawać się najlepszym okruchem twojej córki, a następnego dnia mieć toksyczne zachowanie, takie jak ignorowanie jej. Twoim zadaniem jako ojca lub matki jest pomóc mu dostrzec, że ten „przyjaciel” nie jest tak naprawdę przyjacielem, ale raczej, że chce go kontrolować. Dlaczego istnieją źli przyjaciele? Istnieją powody, dla których niektóre dziewczyny stają się złymi przyjaciółkami, na przykład mogą chcieć wspinać się społecznie lub podlegać presji rówieśników. Tego rodzaju „przyjaciele” obrażają, rozpowszechniają plotki, wyrządzają szkody psychiczne, tworzą cybernękanie, nękanie, stosują krzywdzące taktyki i tak dalej. Jeśli twoja córka ma grono złych przyjaciół, lub jeśli jest zastraszana przez grupę dziewczyn, będzie to dla niej bolesne, ale może to przezwyciężyć… Chociaż w tej chwili może to być duży problem. Jeśli twoja córka znajduje się w sytuacji, w której wokół niej są złe dziewczyny, powinieneś pamiętać o następujących kwestiach. Dziewczyny muszą nauczyć się bronić, Zrozum, co się z nim dzieje Prawdopodobnie najważniejszym sposobem, w jaki możesz pomóc swojej córce, jest wczuć się w jej sytuację. Przypomnij jej, że nikt nie zasługuje na traktowanie w taki sam sposób, w jaki ją traktuje. Źli przyjaciele często sprawiają, że inni czują się gorsi … Wzmacnianie wszystkich pozytywnych rzeczy, które masz do zaoferowania światu, może pomóc Ci poczuć się lepiej, ponieważ to rzeczywistość! Upewnij się, że twoja córka wie, że to nie ona jest problemem, że źli przyjaciele są przyczyną tego, co się dzieje. Powinna skupić się na swoich mocnych stronach, a Ty możesz jej w tym pomóc. Uśmiechnij się i pozostań silny Źli przyjaciele często mają naturalną zdolność rozróżniania, kogo mogą kontrolować i manipulować. Dlatego zachęcaj córkę do uśmiechu i zachowania pewności siebie. Powinna nie wyglądać na zdenerwowaną, niepewną lub pokonaną. Pracuj ze swoją córką, aby być odpornym i budować dobre poczucie własnej wartości. Złe dziewczyny rzadziej powtarzają swoje taktyki, jeśli twoja córka potrafi zachować pewność siebie i kontrolować to, co się z nią dzieje. Naucz go dobrej postawy, silnego głosu i kontaktu wzrokowego. Te cechy często zniechęcają złe dziewczyny. Wiele razy po prostu chcą mieć łatwy cel. Podkreśl, że nie ma znaczenia, co mówi lub robi zły przyjaciel. Bezpieczeństwo i asertywność Dziewczyny muszą nauczyć się bronić, zwłaszcza przed dziewczynami, które nie zachowują się z nimi dobrze. Najlepszym sposobem na to jest nauczenie się asertywności. Celem jest, aby twoja córka nauczyła się bronić z szacunkiem, bez bycia agresywną lub złośliwą, to znaczy bez zniżania się do poziomu złych przyjaciół. Musi znaleźć sposób, by zakomunikować, że nękanie i złośliwe taktyki tej dziewczyny są złe i nie będą tolerowane. Przypomnij córce, że te złośliwe dziewczyny liczą na to, że będzie bierna w stosunku do swojego zachowania. Powinna im pokazać, że przeliczyli się, kiedy ją zaatakowali… Bo ona wie, jak się bronić, a jej złośliwe techniki jej nie ranią. Kontrola w odpowiedzi Przypomnij córce, że chociaż nie ma kontroli nad tym, co mówią lub robią inni ludzie, ma kontrolę nad ich reakcją. Podkreśl, że bez względu na to, co mówi lub robi zły przyjaciel, powinna starać się, aby odpowiedzi były wolne od emocji. Powiedz swojej córce: „Jeśli nie możesz spokojnie odpowiedzieć, gdy rozmawiasz z kimś innym, zignoruj komentarze i odejdź”. Następnie zachęć córkę, aby porozmawiała z tobą lub inną osobą dorosłą, aby dowiedzieć się, jak radzić sobie z przyszłymi atakami. Celem jest przygotowanie cię na przyszłe ataki ze strony złych przyjaciół … i skuteczne usunięcie ich z twojego życia!
Co robić, jeśli kolejny rok nie umiecie sobie poradzić z agresją malucha? Podpowiada psycholog Edyta Żółtowska. "Przedszkolak" Edyta Żółtowska Między dziećmi zdarzają się szybkie wymiany ciosów. Co tam ciosy. Na tapecie bywają plucie, gryzienie, popychanie, drapanie. To, że się to zdarza, nie zwalnia nas, dorosłych, z obowiązku zajęcia się sprawą. Bo jeśli mama i tata nie zareagują już teraz, to niewinne przepychanki przedszkolaków mogą im wejść w nawyk. Jeśli dziecko uzna bicie za sposób rozwiązywania problemów, to będzie prawdziwy problem do rozwiązania dla rodziców. Jak stawiać dziecku granice Dzieci nie rodzą się z umiejętnością rozpoznawania i kontrolowania uczuć. Uczą się tego długie lata. Kilkumiesięczny malec sprawdza swoje możliwości, uderzając mamę w twarz i czekając, co ona zrobi. Wystarczy wtedy łagodnie, ale stanowczo złapać go za rączkę i powiedzieć: „Nie wolno bić”. Ważne, by powiedzieć to tak, by dziecko z intonacji głosu mogło odczytać, że rodzicom takie zachowanie się nie podoba. Agresywny przedszkolak Drugim ważnym momentem jest wiek 2–3 lat. Wtedy maluch, będąc w grupie, natrafia na pierwsze sytuacje, gdy coś idzie nie po jego myśli – czegoś chce, a nie może dostać, ktoś mu coś zabierze. Ponieważ nie wie jeszcze, co mógłby zrobić – uderza. I tu powinni wkroczyć rodzice. Dziecku trzeba powtórzyć komunikat „nie wolno bić”, przeprosić w jego imieniu poszkodowanego smyka, a jeśli nasz maluch nie przestaje – odizolować go od zabawy. Tym samym dostanie bardzo wyraźny sygnał: bijesz – nie będziesz się bawił. Gdy bije starszy przedszkolak, zazwyczaj w grę wchodzą już silne emocje. Kilkulatek w grupie rówieśników musi uporać się z wieloma trudnymi uczuciami. Przede wszystkim jest bez rodziców i musi podporządkować się zasadom (które czasem różnią się od tych stosowanych w domu). Poza tym jest jednym z wielu, a nie tym jedynym (jak przy mamie). Trzeba się dzielić, czekać na swoją kolej, znosić odrzucenie, niepowodzenie, pominięcie przez panią. A to wywołuje w dziecku cały wachlarz różnorodnych emocji – złość, smutek, wstyd, bezradność. Warto pamiętać, że jeśli dziecko bije, to niekoniecznie musi czuć złość – może również być smutne czy zakłopotane. Zalane uczuciami, z którymi jeszcze nie umie sobie poradzić. I tu po raz kolejny muszą wkroczyć rodzice. Sprawdź też: Jak sprawić, by dziecko Cię słuchało - 4 sposoby >> Co zrobić, gdy nasze dziecko bije „Adaś znowu uderzył Bartka”, „Julia gryzie dzieci”, „Patryk rzuca zabawkami i kopie w drzwi”. Gdy rodzice słyszą taką uwagę przedszkolanki, trochę się wstydzą, trochę złoszczą, ale z pewnością myślą: „Co ja mam zrobić!?”. Na szczęście... jest sporo sposobów, by pomóc smykowi. Najpierw rozmowa. Po trudnym dniu w przedszkolu malcowi należy się… wsparcie. Stało się coś, co zaburzyło jego spokój, nad czym nie zapanował. Dlatego postaraj się usiąść obok malca i bez nagany w głosie zapytaj: „Czy coś trudnego stało się dzisiaj w przedszkolu? Coś, co cię zdenerwowało. Opowiesz mi o tym?”. Powiedz to łagodnie, tak by dziecko wyczuło, że jesteś zainteresowana tym, co się Z NIM działo, a nie ukaraniem go. Gdy malec ma problemy ze znalezieniem przyczyny, poproś, żeby przypomniał sobie, co działo się przed tym, gdy uderzył kolegę, w co się bawił, z kim, co się wydarzyło. Może ktoś wepchnął się do kolejki, może go popchnął, zabrał zabawkę, albo może pani pochwaliła zamiast niego inne dziecko. Pobaw się w detektywa i postaraj odkryć, co się działo z malcem. Co mógł czuć? On sam może jeszcze nie potrafić tego określić. Pomóż mu w tym. Potem nazywanie uczuć. Kiedy ustalisz przebieg zdarzenia, określ emocje malca, ale w trybie przypuszczającym, nie narzucając mu tego, co czuło, raczej z zaciekawieniem tego szukając. Możesz powiedzieć np. „Chyba byłeś zły, co?”, „Może się zasmuciłaś? Ja bym się smuciła, gdyby koleżanka nie chciała się ze mną bawić”. Poszukaj tej emocji, która najbardziej pasuje twojemu dziecku, opisz, co się wtedy dzieje z człowiekiem. Zobacz też: Mama kontra przedszkolak - 5 rozwiązań najczęstszych problemów >> Teraz granice. I tu najważniejszy punkt programu. Maluchowi trzeba jasno wytłumaczyć, że ma pełne prawo czuć wszystkie te emocje. Ty w pełni je przyjmujesz. Ale nie wolno mu bić. Tego zachowania nie akceptujesz. Niezwykle ważne jest przyjęcie uczuć i zanegowanie zachowania, na które się nie zgadzasz. Powiedz np.: „Rozumiem, że się rozzłościłeś, ale nie wolno ci bić innych ludzi. Wymyślmy razem, co innego mógłbyś zrobić z tą złością”. A że dziecko nie ma przecież pomysłu, co mogłoby zrobić poza biciem, podsuń mu jakiś pomysł: może krzyknąć, powiedzieć „jestem zły, zły, wściekły”, podrzeć gazetę, uderzyć w poduszkę, pobiegać w kółko – zrobić cokolwiek, co pozwoli mu odreagować złość. Zróbcie naradę rodzinną, porozmawiajcie o tym, jak każde z was radzi sobie ze złością, smutkiem czy bezradnością. Dzięki temu przedszkolak dowie się, że to, co czuje, nie jest niczym dziwnym, że mama i tata też się borykają z tymi uczuciami. I jeszcze konsekwencja. Jednorazowy wybryk jest do omówienia. Jeśli sytuacja się powtarza, musicie zatrzymać przemoc. Za duże słowo? Niekoniecznie. Jeśli dorośli nie powstrzymają agresji dziecka, ono przyjmie ten sposób rozwiązywania konfliktów czy radzenia sobie z emocjami jako swój sposób na problemy i wejdzie mu to w nawyk. A nad nawykiem już trzeba się porządnie napracować, by go zmienić. Lepiej reagować od razu. Ustalcie, co się stanie, jeśli dziecko ponownie kogoś uderzy. To, że musi przeprosić, to oczywiste. Ale co dalej? Możecie zabronić oglądania bajki wieczorem, odstawić słodycze na tydzień, ustalić z panią przedszkolanką, że jeśli malec uderzy, to siada na krzesełku na kilka minut i nie wolno mu się bawić z dziećmi przez jakiś czas. Sprawdźcie, co poskutkuje. Ważne, aby konsekwentnie się tego trzymać. Po takim incydencie powtarzać: wolno ci czuć, nie wolno ci bić. I egzekwować ustaloną karę.
Każdy dobry rodzic codziennie albo prawie codziennie zastanawia się nad swoim rodzicielstwem. Myśli o tym czy jest wystarczająco zaangażowany, kochający, czy nie popełnia zbyt wielu błędów. Często obwinia się za swoje niepowodzenia wychowawcze, niedociągnięcia, brak konsekwencji i wpadki. Zdarza się też tak, że dobry rodzic, refleksyjny rodzic popełnia istotne błędy, bo albo nie rozumie, że nie powinien robić pewnych rzeczy, albo popełnia je, bo nie wie, jak to zmienić. Jego oddziaływanie wpływa niekorzystnie na dziecko i mimo tego, że kocha i chce dobrze, to coś idzie nie tak. Czy istnieją w ogóle źli rodzice? Owszem! Są tacy. I oni raczej nie zastanawiają się nad tym w jaki sposób wychowują swoje dzieci. Zły rodzic, to nie ten, któremu zdarza się zrobić coś źle, tylko ten, który zazwyczaj tak robi. Jaki zatem powinien być ten dobry rodzic? Chodzący ideał? Nie! Dobry rodzic to właśnie ten, który nad swoimi błędami zastanawia się i chce je eliminować. Jakich rzeczy nie powinien zatem robić dobry rodzic? Po pierwsze, pod żadnym pozorem nie powinien robić dziecku krzywdy fizycznej. Rodzic nie powinien podnosić ręki na dziecko. Klaps, lanie, szarpanie, popychanie – każda z tych rzeczy jest przemocą. To Ty jako rodzic masz za zadanie chronić przed nią swoje dziecko, a nie być jej sprawcą w stosunku do niego. Nie powinien pozwalać na wszystko, czego dziecko sobie życzy. Bardzo łatwo jest rozpieścić małe dziecko. Dużo trudniej oduczyć tego, kiedy dorośnie. Dziecko nauczone w domu otrzymywać wszystko, czego chce – zarówno materialnie jak i niematerialnie – wymaga tego później od otoczenia. I bynajmniej nie mówię tu o uczuciach. Żyjemy wśród ludzi, którzy nie muszą znosić konsekwencji naszych błędów wychowawczych. Mądrość rodzicielska polega na odróżnianiu faktycznych potrzeb dziecka od wymuszania przez nie rzeczy, które nie są mu potrzebne. Nie powinien wyręczać dziecka we wszystkim i rozwiązywać za nie każdego, nawet najdrobniejszego problemu. Im szybciej nauczymy naszą pociechę samodzielności, tym łatwiej będzie jej w życiu. Jej – nie nam. Nieporadne dziecko to najczęściej dziecko rodziców, którzy zdmuchiwali każdy pył spod jego nóg, żeby się nie pobrudziło. Pamiętajmy, że proces wychowawczy ma przygotować dziecko do życia bez nas. Nie powinien karać za mówienie prawdy. Mamy z chłopcami taką zasadę, że zawsze, gdy zrobią coś, czego nie powinni i sami powiedzą prawdę, to nie ponoszą konsekwencji w postaci odebrania im pewnych przywilejów, czy ostrzejszej reprymendy. Rozmawiamy, wyjaśniamy, przestrzegamy, pokazujemy rezultat. W ten sposób uczymy ich, że wśród bliskich zawsze mówimy sobie prawdę, bo jest to podstawa zaufania. I że zawsze warto być szczerym w stosunku do najbliższych. Nie powinien kryć uczuć. Każde dziecko potrzebuje uwagi, troskliwości, poczucia, że jest kochane, rozumiane. To „niegrzeczne” najbardziej. Niewłaściwe zachowanie dziecka – brak posłuszeństwa, pyskowanie, kłamstwa, łamanie zasad to najczęściej próba zwrócenia na siebie uwagi. Takie dziecko potrzebuje miłości, ale nie w domyśle, tylko okazanej. Przytulaj, całuj, okazuj dziecku zainteresowanie, wsparcie nawet, gdy masz wrażenie, że jest już na to za duże. Zapewnia mu to poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości, zapobiega rozpaczliwemu staraniu się o atencję. Nie powinien porównywać. Nikt nie lubi być porównywany – ani ja, ani Ty, ani nasze dzieci. Porównywanie do rodzeństwa, do siebie – rodzica, do koleżanek i kolegów jest krzywdzące i niesprawiedliwe. Każdy jest inny, ma inną konstrukcję, wychowuje się w inny sposób i chce być sobą, a nie być jak… Nie powinien niesłusznie krytykować. Dzieci, które są ciągle krytykowane i niedocenianie nie wierzą w siebie. Ciągle mają wrażenie, że muszą ścigać się same ze sobą. Udowadniać i sprostać wymaganiom, które rosną i rosną. Nigdy wystarczająco dobre. Nie powinien szydzić i wyśmiewać. Ani w domu, ani tym bardziej przy innych osobach. Zawstydzanie dziecka, kpienie z niego, ośmieszanie go jest krzywdą. Robieniem z niego ofiary. Są dzieci, które pod wpływem takich działań załamują się, popadają w depresję, zaburzenia odżywiania, a nawet mają myśli samobójcze. W nas – rodzicach – dziecko powinno mieć przyjaciół i obrońców, a nie oprawców i dręczycieli. Nie powinien karmić dziecka swoimi lękami i ograniczać go z uwagi na swoją nadgorliwość. Przychodzi moment w życiu dziecka, kiedy jego życie zaczyna toczyć się również poza domem, wśród rówieśników. Ten moment to wiek około 7-8 lat. Trzymając je pod kloszem w dobrej wierze, można zabijać w dziecku samodzielność i zahamować jego rozwój społeczny. Nie powinien faworyzować jednego z dzieci, jeśli ma ich więcej. To niezwykle krzywdzące. I choć taki rodzic często ma wrażenie, że nikt nie widzi tego, że albo jedno z dzieci traktuje wyjątkowo dobrze, albo wyjątkowo źle, to jest to nieprawda. Widzą to wszyscy, a przede wszystkim czuje to dziecko. I to jest rana, która nie goi się nigdy. Nie jest łatwo być dobrym rodzicem. Ale po stokroć warto nim być. A przynajmniej próbować. I nie chodzi w tym wszystkim o to, ile dasz dziecku w sensie materialnym. Chodzi o to, ile mu dasz miłości, uwagi, zrozumienia, wsparcia, dobra, ciepła i radości. Tego nie można kupić za żadne pieniądze. Anna Jaworska – MumMe Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem). Polub moją stronę na Facebooku Zajrzyj na mój Instagram
co zrobić gdy rodzice są na mnie źli